Wieczór - skończyłam pracować: popiszę sobie, żeby odreagować codzienność.
Kategorie: Wszystkie | codzienność | książki | malowanie
RSS
środa, 01 stycznia 2014
od kilku godzin 2014 rok
 Za oknem zielono , brakuje mi śniegu, w styczniu powinien leżeć na drzewach , okrywać krzewy róż. I tak jasno wtedy. Dzisiaj pierwszy dzień 2014 roku. Rok ,który się skończył był dobry, super szkoła ze świetną młodzieżą i normalnymi ,dbającymi o dzieci rodzicami.Kolejny, udany etap remontu Modrzewiówki. Jedyny zgrzyt to brak podróży dla posiadania wrażeń, oglądania nowych miejsc, robienia zdjęć, kupowania pamiątek. W 2014 roku chociaż tydzień musi być. Może w ferie zimowe u nas zaczynają się 20 lutego.W chatce ciepło - ok 20 stopni, zapas brykiet i jeszcze trochę ok mp drewna - posiadam. W lutym trzeba dokupić. 
 Rok 2014:
- ogrzewanie, czyli nowy wewnętrzny komin, zlikwidowanie kominka otwartego: może piec wolnostojący /norweski/ albo kominek z rozprowadzaniem powietrza. Muszę to dokładnie przemyśleć i skonsultować ze specjalistami. Mam nadzieję,ze wpadnie w maju okrągła sumka potrzebna do realizacji zamierzenia.
Spojrzałam przez okno, dużo krecich kopców, no cóż też chcą żyć.
dzisiaj dzień bez lekcji, wpadnie Hania pójdziemy na spacer, posiedzimy przy herbacie i zabiorę się z nią do Mamy.
Jutro już lekcje normalne, kolejne dni też, a wolny będzie 6 stycznia: imieniny Mamy i Y. 
Powinnam wyprostować finanse tak do marca, ten remont dachu zaburzył spokój finansowy. Powinnam pojechać do Wiesi, dawno nie byłam, a przy okazji wpaść do okulisty, bo obok ma gabinet.
 Dbać o Rodzinę i Przyjaciół . 

Wszystkiego Najlepszego w 2014 roku!
Oby przyniósł spokój, radość,godziwy zarobek,obecność muzyki i przyjaciół !



 
09:54, tazja00
Link Komentarze (6) »
piątek, 27 grudnia 2013
Tatiana
Jest z nami Tatiana, mama mojego zięcia Yordana. Czekam dzisiaj na nią w chatce, spędzimy razem dzień, tak mile wspomina poprzedni pobyt w naszej chatce, wtedy w 2010 roku mieszkała razem ze Stefanem, który zmarł 1 marca. Posiedzimy przy kominku, pójdziemy na spacer do lasu, pospacerujemy po wsi. Tatiana jest sołtysem w swojej bułgarskiej wsi .To bardzo mądra kobieta z wykształcenia lekarz weterynarii. Rozumiemy się bez tłumaczenia co i jak. 
 Wigilia była u mnie. udało się wszystko przygotować na czas dla 8 osób. Zaczęlismy od zupy grzybowej z makaronem , potem karp faszerowany i smażony z ziemniakami, potem fasola z masłem, kapusta z grzybami, śledzie, sałatka pstrąg w galarecie. Odpoczynek na rozdawanie prezentów, ja dostałam 13 paczek brykietu drzewnego czyli 130 kg, dzisiaj mają przywieź ze sklepu, super krem, maseczki, bluzkę, korale, podkładki na stół, perfumy. Kasia perfumy,sukienkę, korale, tackę do laptopa.  Yordan zegarek,dres, książki polskie i bułgarskie.Tatiana koc i poduszkę, perfumy.Staś stację pogody, Lucyna poduszkę i pled. Aga zamówione felietony i tackę do sniadania w łóżku  lub laptopa.
Kraków przywiózł piękne sztućce, zegarek dla Yordana, książki podkładki na stól -romantyczne, pojemniki do chatki z różami. 
Olek dostał kamerę do samochodu,Pat patelnię -rondel i kosmetyki i mydełka, Malenstwo nasze tablicę magnetyczną, zestaw lego, gumowe klocki. Dużo i z serca, wszyscy lubimy się obdarowywać. Dzieci krakowskie wracają teraz własnie do siebie. Tatiana jedzie do mnie, Kasia w pracy. Lekcje zaczynam od niedzieli -trzeba popłacić wszystkie rachunki. 
Ciekawa jestem jaki będzie rok 2014? Co nowego przyniesie? 
Jaka praca, ile godzin, gdzie pojadę Co się wydarzy u moich dzieci? Może urodzi się drugie maleństwo. OBY.      
10:40, tazja00
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 08 grudnia 2013
Co się udało zrealizować
Dużo się udało, jestem zadowolona, od wiosny zrobiłam elewację od frontu i od lasu, dobudowałam dodatkową werandę, wyremontowałam płaską część dachu, założyłam rolety na dwa okna, kupiłam dwa norweskie grzejniki z możliwością regulowania czasu ich pracy i poziomem grzania. Mam zapas drewna do palenia w piecu i w kominku. Dokupiłam brykiety drzewne. Nie boję się zimy. Ale zobaczymy czy faktycznie w prawdziwe mrozy wytrzymam, bo w piecu trzeba palić , a mnie nie ma ok 8 godzin. Prąd to wysokie rachunki, oszczędzam jak mogę.Nie za  wiem co zrobię, bo Marta ma astmę i nie może mieszkać z kotami. Moja mama zapowiedziała, że nie chce więcej niż jednego kota, swoją Kocię, a Kasper i Klara nie mogą tam mieszkać. Czyli jednak zima na wsi z dojazdami do biura i powrotami na wieś.Jako optymistka zakładam, że wszystko się ułoży, najwyżej zapłacę wysokie rachunki za prąd.
 Tak mało dni do świąt. Posprzątać domy, zrobić zakupy, przygotować Wigilię, kupić prezenty dla dziewięciu osób - ciekawe za co gdy dach pochłonął 2.5 tys złotych. Będą symboliczne, ale ładnie zapakowane. Jedzonko przygotuję, pierogi  "ulepię", ciasta upiekę: sernik i makowiec. Najważniejsze, że będziemy razem te kilka dni.
19:30, tazja00
Link Komentarze (2) »
Ksawery
Zniszczenie znikome, tylko zerwana folia ochraniająca taras. Jutro ją przymocujemy. Drzewa stoją, dach na miejscu. Dzisiaj świeciło słońce.
 Remont dobiegł końca: elewacje zrobione, weranda przedłużona, dach ,część płaska pokryty nową termozgrzewalną papą pokryty plus obróbka dachu z nowymi rynnami itp. Uff. przez ten dach nie będzie nowych drzwi wejściowych, nie ma już ani grosza na inwestycje. Do wiosny trzeba poczekać, wtedy zrobimy kominek z rozprowadzaniem ciepłego powietrza i kupimy drzwi wejściowe. Oby.
 Pierwsza jesień i zima na wsi. Zobaczymy jak sobie poradzę z ogrzewaniem. Grzeje piecyk -koza wyłożona szamotem, grzeje kominek otwarty. Grzeją norweskie grzejniki elektryczne z ustawionymi godzinami i poziomem temperatury.
 Do pracy w mieście dojeżdżam każdego dnia od poniedziałku do piątku. W weekendy pracuję na wsi.Czuję się dobrze w mojej Modrzewiówce pod lasem- karmię sikorki , dbam o moje dwa koty: Kaspra i Klarę. Mam modem, mogę odbierać pocztę itp.
 Przed Ksawerym jeździłam do sklepu rowerem, teraz spadł śnieg i ta aktywność odpadła.
 A. zmienił pracę od października, jest teraz dyrektorem produkcyjnym dużej polskiej firmy produkującej okna. Oby sobie poradził i po okresie próbnym miał umowę o pracę na czas nieokreślony. Kierowanie fabryką 700 osobową to wielkie wyzwanie i odpowiedzialność. 20 grudnia będzie wiadomo, czy ma tę pracę. Juleczek rośnie jak na drożdżach,  w lutym skończy dwa lata.P. świetnie kieruje swoją firmą. Podziwiam moje krakowskie dzieci. K. pracuje ponad siły we francuskiej firmie, po 12 godzin. Dostaje tyle zadań do realizacji, że nie sposób kończyć pracę po 8 godzinach. Y. pracuje spokojnie przy komputerze w domu dla swojego kolegi Belga. Spotkamy się wszyscy na Wigilii i spędzimy Święta razem. Czekamy na 21 grudnia, na przylot Tatiany. Będzie z nami tydzień.
  Po pół roku mieszkania razem na wsi Mama - królowa rodu wróciła do swojego mieszkania w mieście. Odpoczywa od nas. Oczywiście spotykamy się co dwa dni. Jak na swoje lata, skończyła w listopadzie 89 lat , mimo narzekania ma się dobrze. Jest samodzielna i niezależna. Dzwonimy do siebie każdego dnia. Przez wichurę nie widziałyśmy się trzy dni, jutro pojadę przed zajęciami.
 Praca; uczę prywatnie matematyki w ramach mojej firmy. Mam ok. 21 godzin czyli o trzy godziny więcej niż etat w szkole.
Plus emerytura, którą biorę od tego roku. Plus wynajem części biurowego mieszkania, w tym roku akademickim mieszka Marta studentka medycyny czwartego roku. 
19:03, tazja00
Link Dodaj komentarz »
piątek, 02 sierpnia 2013
środek lata roku 2013
Rok 2013, rok pod znakiem opieki nad mamą, wreszcie ma już 88 lat. Od kwietnia mieszkamy na wsi razem z kotami. Dwa razy w tygodniu przyjeżdżają uczniowie na lekcje. Turystyka to śladowa działalność. Nie ma czasu , nie ma jak i chyba już nie ma chęci.
Wszystko się zmieniło. Praca w szkole cały czas, ale nie wiadomo co będzie od września, czy znajdę czas. Ten rok szkolny zakończył się bardzo dobrze. Uczniowie wyuczeni i wychowani.Po kilku latach przerwy byłam wychowawcą trzeciej klasy. Było miło.
Brakuje jednak radości w tzw codzienności. Ostatni radosny rok to 2005 z piękną Norwegią w tle.
Ważne wydarzenia : remont chatki drugi etap, czyli elewacja drewniana wschodnia i od frontu. Trochę zmian w kuchni.Powiększona weranda o część dobudowaną z cegieł i wykończoną kratką ażurową z listewek. ładnie tam pod lasem. Lubię godzinki z książką na tarasie z kotem Kasprem obok.
Ostatni mój wyjazd daleki to wrzesień 2012 roku - Kreta. Dawno to było.Brakuje mi wyjazdów, wrażeń, nowych ludzi. Zrobiło się nudno.
00:14, tazja00
Link Dodaj komentarz »
sobota, 16 lutego 2013
jeszcze moja chatka
Do poniedziałku jeszcze w chatce,a dzisiaj wpadła koleżanka- matematyczka z Plamką, małym kundelkiem.Spędziłyśmy razem prawie cały dzień - przegadałyśmy jej warsztaty,audycje, sprawy naszych dzieci -jak to matki i poszłyśmy na długi spacer. Ładny,pogodny dzień, wreszcie wygrzebałam się z ciepłych pieleszy. Jutro pójdę na jeszcze dłuższy spacer, może wpadnę do M., taki czas luźny i tak mi dobrze z tym luzem :)
Czytałam książkę-poradnik Zakonnika Grande o właściwym odżywianiu, kupiłam wczoraj na allegro dwa komplety tych trzech, małych książeczek i podaruję moim dzieciom. Podejrzewam, że w tym zabieganiu jedzą byle co i byle jak. A gdzie fasola, kasza gryczana i jaglana, kefir w dużych ilościach, surówki z kiszonej kapusty lub warzywa gotowane krótko z odrobiną masła. Stale kurczaki faszerowane hormonami.

22:35, tazja00
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 14 lutego 2013
Marta
..jutro rano wracam z chatki na kilka godzin .Marta zabierze swoje rzeczy, dostała kontrakt w Niemczech, już tam pracuje od 1 lutego. Marta jest technologiem po Politechnice Krakowskiej. Wynajmowała u mnie pokój mojej córki. Od grudnia zeszłego roku. Dobrze nam się razem mieszkało, obie zapracowane,nie zwracałyśmy zbytnio uwagi na tzw porządek, tzn ja miałam idealny czyli naukowy rozgardiasz u siebie w biurowym, w miarę schludną sypialnię, a Marta miała totalny bałagan u siebie, ale za zamkniętymi drzwiami. W kuchni trzymałyśmy względny ład, w łazience i wc też. Obie kończymy pracę ok, 19.00 to już żadna z nas nie miała siły ,żeby biegać z odkurzaczem i ścierką. Śmieci wyrzucałyśmy demokratycznie, tzn raz ja,raz ona. Obie zmęczone zamykałyśmy się w swoich sypialniach , czasami pogadałyśmy, czasami Marta uczyła moich uczniów chemii. Krzyczałam na nią,że odżywia się wyłącznie płatkami z mlekiem. Ale ona mnie i tak nie słuchała. Grzecznie robiła sobie kilka kanapek do pracy,a wieczorem jadła te okropne płatki dla dzieci z zimnym mlekiem. I tak minął nam ponad rok. Teraz dałam ogłoszenie, czekam na kolejnego lokatora, ciekawe kto to będzie. Bo tak naprawdę, to mieszkam albo u mamy, która wymaga opieki, albo jestem na wsi, a w mieszkaniu biurowym tylko pracuję kilka godzin dziennie. Przypuszczam, ze zawsze będą ludzie młodzi ,podejmujący pracę i ja zawsze będę wynajmować pokój.Przed Martą mieszkał świetny chłopak, student farmacji, układało nam się idealnie. Też rok, potem wyjechał -  zmienił uczelnię.
Jutro pożegnam Martę i wracam na wieś, na kolejne dwa dni. A po feriach dwa trudne miesiące: ostra praca do matury do ostatniego tygodnia kwietnia. Potem zawiozę mamę na wieś i będę stąd jeździła do szkoły i biura, zawsze wracała na noc na wieś. Pierwsze będą przebiśniegi,potem tulipany, hiacynty, ale w kwietniu już zakwitnie forsycja. A Wojtek weźmie się za remont ściany od frontu i odświeżenie tarasu.  Trzeba też przerobić drewutnię, jest zbyt ażurowa, śnieg leży na drewnie i falbanku. Trzeba przybić płyty mdf od środka i porządnie zaimpregnować. Czyli kolejny remont przede mną.
 
21:48, tazja00
Link Komentarze (2) »
przeczytałam
...przeczytałam moje wpisy od września 2005 roku, siedem lat, sporo się wydarzyło, właściwie nie zdarzyło się cokolwiek zdecydowanie złego. Sporo radości było, malowania,słuchania muzyki,czytania, uczenia i organizowania turystyki. Dobre życie, nie mam powodu do narzekania. Ostatnio odczuwam trochę  bardziej zmęczenie,mam mniejszą energię i wycofuję się z utrzymywania kontaktów towarzyskich. Nie chce mi się stroić, gadać o czymkolwiek. Wolę poczytać. Taki etap życia. Pan A wpadnie do chatki w poniedzialek, nie widzieliśmy się kilka lat, to dobry kontakt towarzyski, mówi się sensownie i na temat. Wypijemy kawę i mam nadzieję zauważy zmiany, wreszcie od "tamtej " pory zrobiłam dwa duże remonty. Czekam na pochwałę, jak pilna uczennica, która odrobiła lekcje.Będzie elegancki jak zawsze, taki dobrze ubrany w te czarne golfy i tweedowe marynarki, w eleganckich i błyszczących butach. Kiedy był z wizytą ostatnio? Chyba w 2005 roku. Byliśmy młodsi o 7 lat. Teraz też młodzi, ale dojrzalsi, a i dzieci mamy już bardzo dorosłe, a ja nawet mam ślicznego, maleńkiego wnuka. Czy on ma wnuka dowiem się w poniedziałek.Młodość ? Wiek średni? Starość?
Skoro żyjemy średnio do 80 roku życia, ale to względne, jego mama zmarła w wieku 92 lat, a moja mama ma 88 lat, czyli rody długowieczne.  To jeżeli unikniemy choroby, która przetnie nitkę życia możemy jeszcze żyć długo ponad trzydzieści lat. Cały czas aktywni zawodowo, na swój sposób twórczy, popracujemy jeszcze z dziesięć lat i przejdziemy na zasłużoną emeryturę. A potem ja zajmę się ogrodem i malowaniem i pisaniem ,a pan A. będzie spacerował, zawsze to lubił, długie spacery po lesie. I gromadzimy wrażenia,wspomnienia z podróży, radość z posiadania zdolnych dzieci, których zaczynamy słuchać. Do naszego 50 roku życia oni słuchają nas, potem my słuchamy ich. Tego mnie nauczył mój wychowanek, jeden z moich uczniów: " Ma pani dwa koty i jest super, ale ani jednego więcej, dobrze? "
Muzyka. W chwili wolnej od uczenia i sprawdzania kartkówek słucham znów Beethovena. Muszę jakoś inaczej zorganizować swoją codzienność, mimo braku czasu jednak więcej czasu wygospodarować na życie , jedna z moich koleżanek powiedziała: muszę gdzieś wychodzić, spotykać się z ludźmi, iść do teatru, do kina, na koncert, bo inaczej nie potrafiłabym się uśmiechać do ludzi. Pracowałyśmy razem i faktycznie zawsze była pogodna,uśmiechnięta i elegancka.A ja ostatnio dresowa, nieuczesana, nieumalowana z pewną nadwagą, chyba już widoczną. Rozmiar zmieniłam o 4 cm. Ok koniec biadolenia, biorę się za siebie. To na szczęście tylko 4 cm ,a nie 10cm, jeśli przestanę jeść chałwę, i inne pyszności znów założę moje eleganckie ciuszki, a dresy schowam głęboko do szafy. Może będę zmotywowana spotkaniem z panem A. Uda się, z do poniedziałku postne trzy dni, tylko woda i soki. Tylko wyjdzie na zdrowie. Zresztą wreszcie mamy czas postu.    

21:14, tazja00
Link Dodaj komentarz »
dni wolne od...
...od uczenia, no poza wczorajszą dwugodzinną z córką Wojtka, ale poszło jakoś mimo początkowej niechęci. Chatka moje miejsce na ziemi, tutaj odpoczywam, tutaj odsypiam, tutaj czytam, tutaj maluję. Dzisiaj pomalowałam drzwiczki szafki wileńskiej: niebieską farbę zmieszałam z zieloną i białą, zrobiłam przecierkę, efekt niezły, a potem z boku zrobiłam kwiaty taką ludową girlandę, nieźle. Potem wzięłam się za "nową" szafę w sypialni i powstała pastelowa,tęczowa pasująca do całości /?? ? / jutro spojrzę krytycznie i ewentualnie przemaluję, bo wydaje się za słodka.
Udało mi się te kilka dni od wtorku, pospać,poczytać, w miarę porządnie posprzątać poremontowy bałagan w kuchni. Dzisiaj upiekłam kurczaka w nowym piekarniku, super; do tej pory w chatce piekarnika nie było.. Kasper poleguje, przeciąga się, głównie śpi, jak to kot zimową porą. Jutro muszę podjechać do mieszkania w mieście, Marta zabiera rzeczy. Ale wracam z Krysią, może obie przemalujemy szafę na mniej słodką? Za mało spacerowałam, właściwie to w ogóle nie wychodziłam z chatki, jeżeli to do drewutni po drewno . Jeszcze drugi tydzień ferii został, ale poumawiałam maturzystów, trzeba będzie wracać i pracować.
19:13, tazja00
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 31 stycznia 2013
Początek 2013 roku
Marta wyjechała na kontrakt do Niemiec, na rok. Muszę zająć się wynajęciem części mieszkania. Powinno się udać od pierwszego marca.Ale bałagan zostawiła niezły, dzisiaj S. Naprawił komodę, w weekend generalne sprzątanie jej pokoju, okna, firanka, pianino pojedzie do Ki J. Ten  tydzień wyjątkowy: oj dzieje się, Ki J przeprowadzka do nowego mieszkania, a tam jeszcze trwa remont, trudno, kilka dni muszą wytrzymać. Nie mogę im pomóc w przeprowadzce, w sobotę studniówka, w niedzielę przełożone lekcje z soboty. 
W szkole w miarę spokojnie, uczymy się matematyki jak należy, trochę wpływamy na tzw "moralność". Malujemy dekoracje na sobotni bal, nieźle wszystko idzie. Mam umowę do końca sierpnia. Co będzie w następnym roku, zobaczymy ?/?
Remont chatki , prawie generalny: ściana zachodnia zrobiona, nowe okno w sypialni na górze i w sypialni tzw niebieskiej. Rolety zewnętrzne. Cieplej i ładniej. Może się uda zrobić wschodnią ścianę w tym roku . Póki co w planie remont chatkowej kuchni: to w czasie ferii lutowych.
Turystyka ? prawie zerowa, brak czasu, tylko matematyka . Julian skończy roczek za trzy tygodnie.
20:08, tazja00
Link Dodaj komentarz »
środa, 12 września 2012
ok
Sypialnia jest, niebieska - śliczna, drewutnia nie jest ładna,ale jest duża, wiosną przerobimy. od następnego tygodnia elewacja ściany wschodniej - deski kupione,wełna, impregnat, folie wiatro i paroizolacyjna. Okno zamówione. We wtorek wyprawa do Warszawy. A poza tym jutro zebranie z rodzicami, czyli długi dzień. W sobotę wizyta A i P z malutkim Juliankiem. od następnego tygodnia ruszam z prywatnymi lekcjami. Generalnie ok.
20:41, tazja00
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 28 czerwca 2012
Jutro będę wiedziała
Mimo tylu lat doświadczenia, dzień przed ogłoszeniem  wyników -denerwuję się, mam nadzieję, że wiekszość zdała średnia dla techników 80 procent, czy moi słabi uczniowie będą na poziomie tej średniej?
Dobrze, że ten trudny rok się kończy, za dużo pracy, dojazdów, klasówek.
Ale maleńki wnuczek ma 4 miesiące, a ja już jestem babcią. Super.
20:53, tazja00
Link Komentarze (2) »
wtorek, 13 marca 2012
próba sił
Kiepsko wypadła, napisali strasznie słabo, były zbyt trudne zadania nie na ich zawodowe głowy. mamy 50 dni żeby walczyć ,trenować , robić te zadania ile da się wytrzymać. Może się uda coś osiągnąć. Ogromnym wysiłkiem, determinacją, strachem przed oblaniem.Moi prywatni dużo lepiej, ale bez fajerwerków. Mam nadzieję, że wszyscy zdali.Dowiem się w tym tygodniu. Komentarze n-li są negatywne. 
21:43, tazja00
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 29 stycznia 2012
bal moich 20latków
Takie mieszane odczucia. Bal -moi maturzyści w pięknych strojach i w uroczystych nastrojach.Szczęście kosztem czyjegoś cierpienia.A. była smutna, ja powinnam być zadowolona, bo chwalona i tak bardzo doceniona, ona nie gdzieś z boku-samotna. A co będzie jeśli zawiodę oczekiwania tych ,którzy mają te oczekiwania a ja nie podołam, czy uda mi się sprostać, wygrać te kilka bitew. Ludzie podzieleni na grupki niechętnie patrzący na takich jak ja ciągle walczących kosztem czasu wolnego i odpoczynku. Młodzież taka wspaniała, mądra -tak ładnie mnie pożegnali, gdy wychodziłam ok.3.00/ Pani Kn podeszła do mnie i tak serdecznie rozmawiała, ja to rozumiem - kierowanie taką liczbą kadry to wyzwanie i odpieranie niezadowolenia z powodu planu i innych decyzji.K. otoczona grupą ludzi krytykujących, malkontentów i po prostu zmęczonych tą gonitwą. Tak mało ma osób życzliwych w swoim kręgu, jest bardzo zmęczona.Znam to uczucie zmęczenia i bezsilności - rozumiem.Nie było Agaty i Stanisława, brakowało ich. We wtorek spotkanie z K, będzie dobrze, zasponsoruję szkołę, zalezy mi na tej pracy, jest ciężko, ale kto powiedział, że ma być lekko. Takie jest życie.
03:54, tazja00
Link Komentarze (2) »
piątek, 06 stycznia 2012
styczeń 2012

Jak daleko mi do pisania w "sieci ". Wchodzę tutaj raz na kilka miesięcy, żeby kiedyś po latach mieć kronikę wydarzeń. Będę babcią, maluszek ma 32 tydzień i spodziewamy się jego urodzin pod koniec lutego. To syn mojego syna i mojej synowej, krakowskie dzieci - ciężko pracujące. Jestem z nich bardzo dumna, osiągnęli tak wiele w tak młodym wieku. Pracowitość,zaangażowanie, ambicje i dużo szczęścia. Życzę im Wszystkiego co Najlepsze : Zdrowego i Mądrego Synka.

A u mnie bez zmian: praca,praca,praca. Moja nowa szkoła stawia wysokie wymagania,którym próbuję sprostać. Maturzyści robią dużo zadań,a ja je dla nich układam, część rozwiązuję z nimi, mamy dobry kontakt i świadość celu, czyli zdania matury. Mamy jeszcze trzy miesiące. Turystyka w małym zakresie, tylko agencyjnie i wakacyjnie. Bo nie ma kiedy w ciągu roku szkolnego.

Moje cele na 2012 rok:

- spłacić kredyt koniecznie do końca czerwca OBY!!

- kupić kosiarkę spalinową / nie lubię elektrycznej z ciągnącym się kablem - maj

-posadzić kwiaty i ustroić taras czerwonymi pelargoniami - maj

-zrobić remont w mieszkaniu mamy - wiosna

-odświeżyć taras i jeśli się uda docieplić jedną ścianę w chatce - lato

-doczyścić podłogę w chatce i porządnie polakierować - kwiecień

to tak z grubsza i nie chronologicznie

acha ; mieć pracy tak samo dużo jak w tym roku w tych samych miejscach, bo jest teraz ok finansowo, a o to przecież chodzi. Oby tak było!

12:11, tazja00
Link Dodaj komentarz »
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 24