Wieczór - skończyłam pracować: popiszę sobie, żeby odreagować codzienność.
Kategorie: Wszystkie | codzienność | książki | malowanie
RSS
piątek, 02 stycznia 2009
zmiany

Od dzisiaj w pokoju K. mieszka studentka A. ma 22 lata i poza studiowaniem pracuje w dwóch bankach, czyli od 8.00 do 19.00 - studiuje zaocznie co drugi weekend. Będzie u nas do letniej sesji, a potem zobaczymy.

KiY już w Sofii, pobyt kilkudniowy dobiegł końca - dużo wrażeń, wizyt- będziemy teraz wspominać aż do kwietnia, do kolejnych świąt.

22:08, tazja00
Link Komentarze (2) »
sobota, 20 grudnia 2008
za kilka dni
kuchnia gotowa, przedpokój prawie też, pan K. zabrał rzeczy - spokój wreszcie. Jutro od rana do wieczora porządki poremontowe. Wieczorem musi być idealnie, może się uda. Od poniedzialku tylko przygotowania świateczne: gotowanie i pieczenie. A wieczorem muszę uszyć zasłony do kuchni, materiał już mam. No i kupić czerwoną gwiazdę betlejemską. Z ubieraniem choinki poczekam do Wigilii- tym zajmą sie KiY, będą już w domu.
21:20, tazja00
Link Komentarze (3) »
czwartek, 18 grudnia 2008
jeszcze dwa dni
jeszcze dwa dni i koniec tego bałaganu, kuchnia prawie gotowa, ustawiłam stół, lampki świecą jak należy, przedpokój pomalowany, jutro wykladzina i koniec. Potem tylko-aż sprzątanie. Muszę się porządnie wyspać - męczące są te remonty jak nie wiem co
22:05, tazja00
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 15 grudnia 2008
epicentrum

Remont : odsunięcie szafek i odkrycie remontowe otworów w kanale kanalizacyjnym spowodowało pojawienie się prusaków -straszne - w nocy pozakrywałam co się dało, rozsypałam truciznę/ koty zostały zamknięte w sypialni/. Rano pojechałam do specjalistycznego sklepu i kupiłam ten preparat, którym wytępiłam chrząszcze w chatce - Bayerowski koncentrat i opryskałam co trzeba było opryskać. Dopiero po tym zabezpieczeniu pan K połozył wykładzinę i ustawił szafki. Zagipsował wyloty rur itp. Mam nadzieję, że akcja da pozytywny efekt. Takie zdarzenie ma miejsce po raz pierwszy od 17 lat, bo tyle lat mieszkamy w tym bloku. Jutro listwy mocujące wykładzinę, podłączenie lampek nad stołem, pomalowanie szafek , powieszenie czegoś na okno i kuchnia gotowa. Jutro też ma wpaść młoda doktorantka, której chce wynając pokój K. A niech sobie pomieszka i spokojnie pisze doktorat, szkoda że nauki humanistyczne, nie skorzysta z książek, które są tutaj. Jeżeli spodoba jej się u nas to zamieszka od 3 stycznia po wyjeździe KiY.

Do przyjazdu sofijskich dzieci już tylko kilka dni - muszę zdążyć ze wszystkim co zaplanowałam. Na razie zamówiłam karpie już sprawione i śledzie, odbiorę we wtorek przed wigilią. Mama ma od jutra robić pierogi. Jakieś ozdoby trzeba zaplanować do obu domów. Dokupić jeszcze dwa prezenty dla P i Y. Symbolicznie w tym roku z każdej strony bo PiA chcą spłacić ostatnią ratę kredytu na mieszkanie i od stycznia pomysleć o nowym kredycie na kupno domu w Krakowie, a KiY myślą o kupnie jakiegoś pojazdu, tak sie domyślam po ostatnich rozmowach z córką, a ja weszłam w remont i na kosztowne upominki nie ma środków. Zatem uzgodniliśmy jednomyślnie, że w tym roku symbolicznie. 

Chciałabym już być po pracach remontowych w wysprzątanym mieszkaniu, ale to zapewne jeszcze potrwa do czwartku. Zdążę.

21:39, tazja00
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 11 grudnia 2008
moje biedne ręce

Remont ma sie dobrze, moje ręce gorzej. Wyskrobywanie nozykiem starej fugi to nieznośna praca, ale już zrobione, jutro p .Ka "wciśnie" nową, białą fugę. Pojaśnieje. Ściany pomalowane kolorem brzoskwinia jasna i faktycznie zrobiło sie jasniej. Szafki będą  pomalowane lakierobejcą / brzoza jasna, albo białą/ muszę zrobić próbę, który kolor lepiej odda strukturę drewna sosnowego. Kuchenka biała, okap biały, jedynym akcentem kolorystycznym zdecydowanym będzie wykładzina multikolorowa. 5 metrów bieżących ciepłych barw od okna w kuchni do drzwi pracowni. Ale to dopiero w sobotę, to podziwianie będzie możliwe http://www.tarkett-floors.com/floors/site/pl-pl/topic/resilient_collection/article/18906/article.asp,

ale to jeszcze wymaga około 20 godzin pracy: piątek, sobota i niedziela.  

Druga część przedpokoju: wyrzucamy starą, grubą szafę - malujemy ściany i na miejsce szafy stanie ta śliczna komódka/ 110cm na 40cm/ sosnowa z pokoju K. a nad nia powiesimy duże lustro /110 na 70 cm/. wychodząc z sypialni trzecia część przedpokoju/ łazienkowa/ mamy korytarz ok 4 m długości do komody i to lustro da dobry efekt optyczny.

22:47, tazja00
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 08 grudnia 2008
15 dni

Do 23 grudnia 15 dni, dzień ważny - przylatuje K. z Y. No to modernizuję : kuchnię i przedpokój. Od dzisiaj - kuchnia na pierwszy ogień: malowanie ścian i szafek, nowa kuchnia gazowo-elektryczna. Będzie ładnie, jasno i świeżutko.

A w następnym tygodniu przedpokój: wyrzucamy starą szafę i wstawiamy komodę niedużą - dokupimy lustro i powiesimy nad komodą.

 Mam to szczęście, ze mam pana K. porządnego, spokojnego rzemieślnika. Odkryłam zalety współpracy z nim podczas remontu kuchni i łazienki w mieszkaniu mamy.Porządnie, szybko i niedrogo. 

20:57, tazja00
Link Komentarze (4) »
piątek, 28 listopada 2008
wolniejsza

Jak mi dobrze bez tego jeżdżenia do szkoły, ulga i wolne przedpołudnia. Mniej zmęczona, spokojniejsza i bardziej domowa. Trochę zajęłam się domem. Wczoraj byłam u Z. czarodzieja - całkiem miłe spotkanie. Doszliśmy do wniosku, że po tych prawie 10 latach współpracy i koleżeństwa  jesteśmy bardzo sobie bliscy. Rozmowa jest rozmową prawdziwą, nie trzeba tłumaczyć przecinków. Potrafimy sie cieszyć z sukcesów i spokojnie analizować porażki.

 Byłam dzisiaj na kiermaszu : dobry pomysł, każdy przynosi co chce i taki handel wymienny: to ja za książkę mam spódnicę. W styczniu następny taki kiermasz, zaniosę jeden z moich obrazów i trochę ciuszków - powymieniam się z kimś na coś. Organizatorem jest klub nauczyciela.

A jutro pouczę sobie spokojnie u siebie i może mi się uda ogarnąć pokój córki, pod jej nieobecność zamienia się w skład rzeczy "rzucanych" na tapczan.

Kasper i Dusia moje koty szaleją, urządzają gonitwy zrzucając po drodze książki. Trzeba popracować nad ich wychowaniem - tylko jak? Na czas pracy z uczniami zamykam kocie towarzystwo w sypialni, i w ten oto sposób mam trochę spokoju. Imperium kotów.

 Jeszcze tylko 29, 30 i mamy grudzień. Lepiej. 

23:11, tazja00
Link Komentarze (1) »
poniedziałek, 24 listopada 2008
ważny dzień

Od dzisiaj wolna od nauczania w liceum. Jeszcze tylko w czwartek podjadę do dyrektorki, oddam kartkówki, książki do biblioteki, zabiorę swoje szpargały. Jaka ulga, spada odpowiedzialność za maturę, to nie znaczy, że boję się odpowiedzialności za swoją pracę, ale w tym środowisku nie o pracę chodzi, tylko żeby uczniom było lepiej niż dobrze. Szkoda tylko kontaktów z ludźmi , których tam poznałam - to były dobre układy i dobre rozmowy. Mam na myśli nauczycieli tam uczących. W tym roku szkolnym odeszły już dwie nauczycielki, ja odchodzę jako trzecia. Ilu jeszcze odejdzie w tym roku?

Teraz mam wolne przedpołudnia od poniedziałku do piątku. Wolny czas mogę poświęcić mamie i zajmę się sprawami biura. Popołudniami będę uczyła u siebie, 30 godzin w tygodniu. W spokojnej atmosferze pracy, bez stresu i z pełną odpowiedzialnością. Od czasu do czasu będę miała zajęcia ze studentami, miałam pierwsze spotkanie w sobotę, było naukowo - wreszcie miałam spotkanie z grupą dziesięciu studentów matematyki stosowanej/ II roku/ na temat "Jak uczyć matematyki". W czwartek drugie spotkanie z cyklu.

Równolegle:

Mama czuje się lepiej po pobycie w szpitalu, w niedzielę obchodziliśmy Jej urodziny . Wszyscy czekamy na przylot sofijskich K i Y - to 23 grudnia. Będą aż do 2 stycznia. Moja córka pisze pracę na temat odbytego stażu, a że pisać nie lubi ma przed sobą trudne dni. Staż skończy się w pierwszej dekadzie stycznia. Pi A pracują ciężko, synowa kieruje zespołem redakcji, syn kieruje linią produkcyjną w Dellu. Zaczęli szukać odpowiedniej pracy w Krakowie.

U nas zima ze śniegiem. W Sofii też śnieg.

19:45, tazja00
Link Komentarze (4) »
piątek, 21 listopada 2008
szykują się zmiany
Prawdopodobnie w poniedziałek podejmę decyzję o odejściu z liceum, jestem już umówiona na 9.00 rano z dyrektorką. I chyba to jest najlepsze rozwiązanie, bo nie pasuję tam i te "tylko 8 godzin" w tygodniu to mój najcięższy etat. Brak atmosfery, niechęć uczniów do przygotowania się do matury. Ich nieobecności na lekcjach, nie tylko matematyki. Ciągłe przepychanki. Dziwna postawa dyrektorki. To jest chyba najlepsze rozwiązanie. A ja i tak mam bardzo dużo pracy. Będę miała więcej czasu dla siebie i dla rodziny.I jak sądzę ta decyzja ucieszy dyrekcję, zapanuje spokój i nieuczenie się matematyki.Rodzice płacą , nie można zatrudniać nauczyciela , który oczekuje normalności i nie ma wyrazumiałości dla chamskich zachowań i nie wywiązywania się z obowiązków szkolnych. Artykuły dotyczące poziomu nauczania w szkołach średnich profilowanych są jak najbardziej prawdziwe. Uczniowie, którzy nie radzą sobie w tzw normalnych szkołach trafiają właśnie do takich szkół. I stąd biorą się problemy. 
22:18, tazja00
Link Komentarze (3) »
czwartek, 06 listopada 2008
choroby

otwieram mój adres tutaj...

listopad - w lesie drzewa bez liści, co nawet zauważyłam dwa dni temu. Ale to właściwie bez znaczenia wobec pobytu mamy w szpitalu i zabiegania : dwa domy z kotami i wizyty w szpitalu. Jutro mama będzie w domu podleczona i zdiagnozowana porządnie. Po 11 dniach pobytu w szpitalu jest zmęczona badaniami, zastrzykami i obecnością obok obłożnie chorych. Dobrze, że już jutro wraca do domu. Muszę tak zorganizować pracę, żeby mieć jak najwięcej czasu na wizyty u mamy: posprzątać dom , zrobić zakupy i po prostu razem pobyć. Na szczęście mama jest samodzielna i nie wymaga stałej opieki. Ale jak długo tak będzie? Gdyby zgodziła się pomieszkać u mnie byłoby dużo łatwiej i bezpieczniej. 

Skończyłam kolejne warsztaty maturalne, jestem na bieżąco. W szkole różnie z akcentem na nie, bo mała frekwencja, brak chęci do nauki uczniów, takie przepychanki, jak to w prywatnej szkole. Ale zdystansowana, robię co mogę w tej sytuacji i nie przeżywam zbytnio. Jeszcze tam pracuję/ pół etatu/, ale kto wie, czy któregoś dnia po prostu odejdę. W ostatnim okresie zrezygnowały z pracy 2 nauczycielki, czasami nie ma sensu to nasze uczenie tej grupy młodzieży. W mojej własnej szkole dobrze, grupy dobrane, uczniowie normalni, atmosfera nauki.a nie rozrabiania. 

Córka w Sofii pracuje w firmie francuskiej i ma się dobrze pod każdym względem, ale brakuje jej pierogów, bigosu i zupy grzybowej . Będzie tam do lata, a potem prawdopodobnie przyjadą z Y do Polski do Krakowa.Narazie czekamy na świąteczną wizytę, urlop załatwiony.

 Czarna seria chorób śmiertelnych wśród znajomych, dwa pogrzeby i bliska koleżanka w szponach raka piersi. Niedobra ta jesień. Gosia miała tylko 49 lat, śliczna. wesoła , roztańczona, kierująca działem w telekomunikacji - byłyśmy razem w Norwegii.I choroba spadła na nią jak grom z jasnego nieba: rak z przerzutami, nie było ratunku, a jeszcze w czerwcu planowała wyjazd ze mną na wczasy. PóŁ roku walki i 4 listopada był pogrzeb. Mój profesor ,znany malarz zmarł 20 października, rak prostaty. A A. walczy z tym rakiem piersi, chudnie, jest po pierwszej chemii. W jej przypadku najpierw 4 serie chemii ,a dopiero potem operacja.

22:19, tazja00
Link Komentarze (2) »
sobota, 25 października 2008
pracowicie

Jak zwykle pracowicie, właściwie to tylko praca na okrągło łącznie z sobotą i niedzielą. Doszły mi kolejne godziny uczenia z CWR, czyli młodzież z rodzin zastępczych i domów dziecka. Narazie ok 8 lekcji więcej w tygodniu, ale w poniedziałek dowiem się ilu będę miała uczniów i jaka stawka za godzinę.

  Dzięki ciągłej aktywności nie wiem co to znaczy " depresyjka jesienna", bo brak czasu na rozmyślania.

 Jutro wysyłam paczkę  do Sofii dla córki i jej chłopaka. Ogromna torba: pierogi, bigos i kabanos, wedlowskie czekolady, chałwa, herbata dobra, trochę ciuszków, kilka książek, żeby nie zapomniała polskiego. Napewno ucieszą się w poniedziałek ok 12.00 odbiorą paczkę od kierowców autobusu, który jedzie do BUłgarii, do Sofii właśnie. Najchętniej sama wsiadłabym do tego autobusu i pojechała chociaż na kilka dni. Nie mogę. Oni przylecą do Polski na kilka dni w okolicy świąt.

 Co będzie za rok ? Czy K. wróci do Polski? Czy zostanie w Sofii? Gdziekolwiek będzie ma być szczęśliwa, radosna i pełna optymizmu - oby tak było.  Szczęśliwi ludzie mają większe szanse na znalezienie się w sprzyjających im okolicznościach. Oni po prostu często doświadczają pozytywnych nastrojów, a te skłaniają ich do odważnej, aktywnej pracy, do wyznaczania sobie nowych celów i osiągania ich.  

21:45, tazja00
Link Komentarze (4) »
środa, 08 października 2008
źle-dobrze

zamienię kolejność : dobrze - źle, to oczywiście ważne

 mam kolejną pracę, od niedzieli prawdopodobnie lub od poniedziałku : będę prowadziła kursy maturalne/ 6 grup/ u siebie po 4 osoby w grupie

projekt finasowany ze środków unijnych, dzieciaki z rodzin zastępczych lub z domów dziecka

 to przestanę biadolić na brak płynności finansowej.

 Bardziej zmęczona? No pewnie trochę będę, ale to nie ma znaczenia.

 A jest po biopsji byłam z nią w szpitalu, jutro jadę po wynik, już wiem, że jest zły - wyczytałam to w oczach lekarza. Przed A operacja i chemia. Moja koleżanka, sąsiadka, malarka ma raka piersi. Dlaczego? Fatum, fatalizm losów ludzkich. W sobotę powie o chorobie swojej córce. Źle, węzły chłonne też potwór zaatakował, szybko to się potoczyło w maju 2007 miała robione usg i wówczas było bez zmian jakichkolwiek , mammografia sprzed dwóch tygodni wykazała prawdopodobieństwo zmiany złośliwej, dzisiejsze usg to potwierdziło jakieś inwazyjne, drapieżne bydle.

23:24, tazja00
Link Komentarze (4) »
wtorek, 30 września 2008
praca-pieniądze-wydatki
Jak to jest? Na okrągło praca, prawie tak, a i tak stale wyskakują jakies ektra płatności i człowiek cały czas z ołówkiem w ręku liczy i płaci.Czasami brak płynności finansowej, nie lubię września. Wydatki wakacyjne były duże, większe niż planowałam w tym roku, te stałe obciążenia to bardzo duży wydatek. Na szczęście cały czas pracuję i zarabiam, a co zarobię zanoszę do banku i klik kolejny przelew - zusy od pracowników, podatek Vat, rachunki telefoniczne, czynsz, podatki od nieruchomości itp. Kiedy będzie jakiś względny spokój i stabilizacja finansowa, taka bez liczenia z ołówkiem i kolejnymi kartkami zapisanymi rzędem liczb.Podziwiam ludzi, którzy potrafią żyć z jednej pensji i nie potrzebują więcej niż rozsądna przeciętność wydatków. Np moja sąsiadko-koleżanka, która ma mały dochód, ale nie używa telefonu komórkowego, w domu jest tylko jeden komputer, wydatki na tzw życie są pod kontrolą i co więcej ,zawsze udaje jej się coś odłożyć. A kolega A. skwitował, pracujesz jak stachanowiec, po co Ci to. Ano po to, żeby klikać mój drogi. Klik: czynsze, klik, telefony, klik ubezpieczenia, klik rachunki telefoniczne, klik zusy, klik podatki, klik energia elektryczna, klikkkkkkkkkkkk.....
23:07, tazja00
Link Komentarze (4) »
sobota, 27 września 2008
ostatnia sobota września

Pouczyłam sporo dzisiaj, od 11.oo do 19.oo, ale jestem zadowolona, bo moje "dzieciaki" chętne do zgłębiania gęstości zadań matematycznych.Jutro pojadę na wieś - podobno ma być dzień z odrobiną słońca. Śliwki dojrzały , trzeba zerwać i ususzyć.I kwiaty przesadzić i zapłacić sąsiadom za pilnowanie chatki.

 Jak żyję ostatnio? Tak wyjątkowo spokojnie. Trochę lekcji w szkole, trochę tutaj, nigdzie nie bywam. Czasami wpadnie jakaś koleżanka na herbatę i kieliszeczek nalewki. Mam dwa koty, bo do Dusi doszedł Kasper, teraz 12 tygodniowy łobuziak. Kocica jest zirytowana, syczy i czasami pacnie łapką, ale Kasper nie przejmuje się i cały czas chce się bawić. Wieczorami oba koty grzecznie układają sie na kołdrze w odległości ok metra od siebie i wtedy następuje zawieszenie broni. Znawcy powiadają, że trzeba spokojnie poczekać, dość długo poczekać na taki czas względnej zażyłości .

 Moje wieczory z komputerem: skype z córką, odpisywanie ludziom, przeglądanie ofert turystycznych.

 Myślę o wyjeździe do Sofii na kilka dni w październiku, ale jeszcze się waham, samolot drogo a autobusy tylko dwa razy w tygodniu, bardzo dużo lekcji przepada szkolnych i prywatnych. Może wybiorę się w listopadzie, najpierw muszę przejść przez pozezonowe podatki i spłatę ogromnych rachunków telefonicznych po sezonie letnim. Teraz żałuję, że nie wysiadłam w Sofii wracając z Turcji. K i Y są bardzo zajęci, praca, kursy języka i prawa jazdy, moja obecność w październiku zachwiałaby jakąś ich codzienną organizację dnia. Chyba jednak nie pojadę. Ot przegadałam tę kwestię ze sobą.

 A ma grypę, do jutra ma zwolnienie, mam nadzieję, że dolegliwości ustąpią i będzie miał siłę do tej swojej intensywnej pracy w Dellu. P. troszczy się , oby tylko nie zaraziła się. Dzieci już dorosłe, a ja ciągle o nich myślę jakby były małe. Czy K. dobrze się odżywia w tej Sofii, czy dobrze ją traktują w pracy, czy Y jest opiekuńczym mężczyzną... czy P iA są przemęczeni i zestresowani... czy ..... wszystko dobrze się toczy tam w ich nowych domach... dzieci są dziećmi czy mają 10 lat, czy dwadzieścia kilka.

 Kazimierz nad Wisłą, wycieczka tydzień temu. Odwiedziłam Kuncewiczówkę, kilka galerii, pospacerowałam po rynku, zjadłam koguta. Tylko dlaczego ludzie na wycieczkach tyle piją? Byłam na tej wycieczce jako normalna klientka z grupą mieszkańców z mojej wsi. Autokar pełen ludzi bo aż 52 osoby, bez pilota, bo organizatorem było Koło Gospodyń Wiejskich. W drodze powrotnej połowa ludzi była pijaniusieńka w sztok, w tym wiele kobiet. Ich zachowanie, słownictwo - koszmarek polskiej rzeczywistości. Nie wytrzymałam, kiedy trzy z nich chwiejąc się nad głową kierowcy opowiadały wulgarne kawały, szepnęłam pani sołtys, że natychmiast ma je posadzić , bo mnie nie obchodzi jak się zachowują ,ale kierowca musi być zapewnione bezpieczeństwo jazdy/ akurat kierowca był z kręgu moich przewoźników/ . Pomogło, dojechaliśmy szczęśliwie, ale nigdy więcej takich eksperymentów turystycznych sobie nie zafunduję. i nie zapomnę widoku tych obrzydliwie pijanych bab i ich bełkocących facetów. No i sobie zweryfikowałam tę małą społeczność "sąsiedzką"Niemniej zaprzyjaźniłam się z tymi bardzo normalnymi sąsiadami i krąg moich wiejskich znajomych powiększył się o kilka bardzo sympatycznych osób.  

21:43, tazja00
Link Komentarze (3) »
poniedziałek, 08 września 2008
w ogrodzie pachnie jesienią

Turcja - udany wyjazd, grupa duża młodzieży i kilku dorosłych wczasowiczów. Jechalismy autokarem nowym / styczen 2008/ z 5 kierowcami tzn panowie kierowcy zmieniali sie na trasie, w autokarze było zawsze 2 i pilot. Podróż minęła całkiem przyjemnie.

Hotelik mały ,ale wygodny - 50 m od plaży tylko dla klientów naszego hotelu. Na dole restauracja, serwowano nam 3 posiłki dziennie, smacznie i dużo, zamiast napojów do obiadu i kolacji arbuzy bez ograniczeń.

Wycieczki: Efez i Pergamon, Wyspa Alibay, Statkiem między wyspami - z lunchem i tańcami, Troja.

Rynek turecki: wtorki/ mielismy dwa wtorki/ zakupy: oliwa z oliwek, chałwa i inne smakołyki tureckie, owoce w róznorodności kolorowej, wyroby z bawełny: pościel, obrusy, narzuty - śliczne.

 To narazie skrótowo o Turcji. Bo opaleni i zadowoleni wróciliśmy do Łodzi. Teraz wymieniamy się zdjęciami i już wspominamy.

 ..... Obóz w Splicie też udany, tam Super Adriatyk z przezroczystą wodą. Młodzież zadowolona, wczasowicze dorośli mniej, bo jadąc na obóz, nie mozna oczekiwać all inc., a akurat ta grupa 5 osób oczekiwała. Zależność cena-standard jest jednoznaczna. Za niewiele ponad tysiąc złotych nie można spodziewać się luksusu, to zaledwie standard turystyczny, bez kategoryzacji/ gwiazdek/. Trochę barujemy sie z tą grupą klientów.

Jako agent dużych touroperatorów sprzedaję luksusowe oferty do hoteli 5cio gwiazdkowych z opcją all inc. ale cena jest wysoka, chyba, ze trafi się last minute ścinające cenę np z 2500 zł na 1600zł, ale wtedy decyzja o wyjeździe musi zapaść ok 5 dni przed wylotem. To zresztą wszyscy wiemy.

 Ten rok szkolny: mniej godzin w liceum, tylko 8 /na moje życzenie/ , grupy u mnie zamiast indywidualnych zajęć, co pozwoli mi mieć wolne dwa dni w tygodniu i niedzielę. Taki luźniejszy rok mam zaplanowany.

 Córka w Sofii do stycznia, potem podejmie decyzje czy zostaje w Bułgarii, czy wraca do Polski. Narazie mieszkają z Y. w ładnym ,wynajętym mieszkanku w centrum Sofii. Żyją spokojnie i pracowicie. Wybieram się do nich ok 10 października na kilka dni.

 U AiP wszystko w porządku, czyli bardzo pracowicie, czyli rozwojowo. A. kieruje linią produkcyjną w Dellu, a P. redakcją prywatnego wydawnictwa. Dzieci narazie nie planują, dopóki nie spłacą kredytu za mieszkanie i samochód. I pewnie przeniosą się do Krakowa, bardzo chcieliby tam mieszkać i pracować. Czemu nie? To ładne polskie miasto i blisko w góry będą mieli, co prawda dalej od morza, ale zawsze jest jakieś ale...

23:44, tazja00
Link Komentarze (4) »
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 24