Wieczór - skończyłam pracować: popiszę sobie, żeby odreagować codzienność.
wtorek, 13 marca 2012
próba sił
Kiepsko wypadła, napisali strasznie słabo, były zbyt trudne zadania nie na ich zawodowe głowy. mamy 50 dni żeby walczyć ,trenować , robić te zadania ile da się wytrzymać. Może się uda coś osiągnąć. Ogromnym wysiłkiem, determinacją, strachem przed oblaniem.Moi prywatni dużo lepiej, ale bez fajerwerków. Mam nadzieję, że wszyscy zdali.Dowiem się w tym tygodniu. Komentarze n-li są negatywne.
niedziela, 29 stycznia 2012
bal moich 20latków
Takie mieszane odczucia. Bal -moi maturzyści w pięknych strojach i w uroczystych nastrojach.Szczęście kosztem czyjegoś cierpienia.A. była smutna, ja powinnam być zadowolona, bo chwalona i tak bardzo doceniona, ona nie gdzieś z boku-samotna. A co będzie jeśli zawiodę oczekiwania tych ,którzy mają te oczekiwania a ja nie podołam, czy uda mi się sprostać, wygrać te kilka bitew. Ludzie podzieleni na grupki niechętnie patrzący na takich jak ja ciągle walczących kosztem czasu wolnego i odpoczynku. Młodzież taka wspaniała, mądra -tak ładnie mnie pożegnali, gdy wychodziłam ok.3.00/ Pani Kn podeszła do mnie i tak serdecznie rozmawiała, ja to rozumiem - kierowanie taką liczbą kadry to wyzwanie i odpieranie niezadowolenia z powodu planu i innych decyzji.K. otoczona grupą ludzi krytykujących, malkontentów i po prostu zmęczonych tą gonitwą. Tak mało ma osób życzliwych w swoim kręgu, jest bardzo zmęczona.Znam to uczucie zmęczenia i bezsilności - rozumiem.Nie było Agaty i Stanisława, brakowało ich. We wtorek spotkanie z K, będzie dobrze, zasponsoruję szkołę, zalezy mi na tej pracy, jest ciężko, ale kto powiedział, że ma być lekko. Takie jest życie.
piątek, 06 stycznia 2012
styczeń 2012
Jak daleko mi do pisania w "sieci ". Wchodzę tutaj raz na kilka miesięcy, żeby kiedyś po latach mieć kronikę wydarzeń. Będę babcią, maluszek ma 32 tydzień i spodziewamy się jego urodzin pod koniec lutego. To syn mojego syna i mojej synowej, krakowskie dzieci - ciężko pracujące. Jestem z nich bardzo dumna, osiągnęli tak wiele w tak młodym wieku. Pracowitość,zaangażowanie, ambicje i dużo szczęścia. Życzę im Wszystkiego co Najlepsze : Zdrowego i Mądrego Synka. A u mnie bez zmian: praca,praca,praca. Moja nowa szkoła stawia wysokie wymagania,którym próbuję sprostać. Maturzyści robią dużo zadań,a ja je dla nich układam, część rozwiązuję z nimi, mamy dobry kontakt i świadość celu, czyli zdania matury. Mamy jeszcze trzy miesiące. Turystyka w małym zakresie, tylko agencyjnie i wakacyjnie. Bo nie ma kiedy w ciągu roku szkolnego. Moje cele na 2012 rok: - spłacić kredyt koniecznie do końca czerwca OBY!! - kupić kosiarkę spalinową / nie lubię elektrycznej z ciągnącym się kablem - maj -posadzić kwiaty i ustroić taras czerwonymi pelargoniami - maj -zrobić remont w mieszkaniu mamy - wiosna -odświeżyć taras i jeśli się uda docieplić jedną ścianę w chatce - lato -doczyścić podłogę w chatce i porządnie polakierować - kwiecień to tak z grubsza i nie chronologicznie acha ; mieć pracy tak samo dużo jak w tym roku w tych samych miejscach, bo jest teraz ok finansowo, a o to przecież chodzi. Oby tak było!
piątek, 21 października 2011
październik 2011
Pierwszy wieczór tzw towarzyski, dobre pierogi, wino i rozmowy z koleżanką. Zważywszy brak czasu to sukces, wygospodarowałam te trzy godziny,przegadałyśmy układy w szkole, sporo się dowiedziałam o relacjach w gronie. Wreszcie J. pracuje tam drugi rok, ona już się zorientowała z kim bezpiecznie prowadzić rozmowy i jak.To pierwsza szkoła tak trudna w codzienności i relacjach.Poradzę sobie, gdy będę z boku, rywalizacja jest wpisana w każdy zawód, zdobycie pozycji, szacunku i co najważniejsze poprawienie wyników matur. To spore wyzwanie zważywszy na poziom szkoły. Mam czas do końca kwietnia.Zobaczymy jak wypadną matury próbne.Narazie intensywna praca, konsekwencja i spokój.Zdadzą Ci, którym zależy, a ja zrobię wszystko co w mojej mocy.Moi maturzyści są świadomi swoich braków i dużo pracują. Oby wystarczyło im zapału i koncentracji to nadgonimy zaległości, i będzie dobrze.
czwartek, 16 czerwca 2011
trudniej
prawie końcówka roku szkolnego 2010/2011,uczucia mieszane i dobrze i tak sobie, jak to w zyciu. nauczyłam tych muzyków matematyki na miarę swoich sił. Czekam na wyniki matur moich prywatnych uczniów.Za kilka dni odpocznę i ruszę turystykę i nie tylko - muszę wreszcie porządnie posprzątać mieszkanie. Dawno nie było tak zaniedbane, mole w kuchni, bałagan w szafach i pokojach. Jedynie w gabinecie -pokoju matematycznym jest jaki-taki ład. Ale ciągle gdzieś jestem poza domem, szczególnie teraz gdy już skonczyły się prywatne lekcje. Mama z kotami na wsi, ja dojeżdżam do szkoły prosto tam. Oaza spokoju, tak bardzo mi potrzebna po tym zabieganiu.Jedna myśl - wreszcie z czegoś zrezygnować i odpocząć. Turystyka - brak czasu na organizowanie. Doszedł obowiązek opieki nad kolejnym domem koleżanki mojej mamy. Dojeżdżanie tam, ogród, czasami noce tam z dwójką staruszków - chorych. Co prawda jest opiekunka sprawdzona pani Wacława. Jak to się potoczy dalej? Trzy starsze osoby, najważniejsza moja mama, dzielna, samodzielna, zaradna. Najchętniej miałabym wreszcie wakacje, takie prawdziwe, bez pracy turystycznej i matematycznej. Wieś - ogród- mama obok i koty nasze ukochane.Wieczory na tarasie, dobra książka, długie wysypianie się. Mój student, któremu wynajmowałam pokój wyprowadza się w niedzielę: zaliczył egzaminy, teraz wakacje. Jeżeli nie przeniesie się do Warszawy pomieszka jeszcze rok. To dobry chłopiec, sprawdził się jako lokator. A aspekt finansowy zawsze jest ważny. Jaki będzie rok szkolny 2011/2012? Pewnie znów pracowity, uczniowie prywatni zaczną przychodzić od połowy wrzesnia, część z nich tzn 11 będzie kontynuowało tegoroczną edukację, pewnie pojawią się też nowi. Ale nawet trudno jest mi o tym myśleć teraz. Zobaczymy. Szkoła już chyba nie, a jeżeli to blisko bez tych uciążliwych dojazdów, na które traciłam 10 godzin w tygodniu. Wolę pracować u siebie, komfortowo jest gdy uczniowie przychodzą tutaj. Jeżeli będzie ich 20 wystarczy na pokrycie wszystkich potrzeb. Ten okres letni będzie bez wyjazdów. Wreszcie.
piątek, 01 kwietnia 2011
kwiecień 2011
Dni płyną jak rzeka. Pracowicie, jak zawsze. Zajęcia w szkole muzycznej, tak, tak w tym roku uczę muzyków matematyki -od drugiego semestru. A u siebie całe popołudnia i wieczory i weekendy. Ot tak na okrągło. Ale jakoś dotrwam do końca roku szkolnego. Marzy mi się miesiąc urlopu. Może się uda w tym roku trochę odpocząć. Ostatnio czytam Whartona i Singera. Czytam w drodze do szkoły i ze szkoły.Malowanie i inne przyjemności czekają na moją emeryturę czyli jeszcze ładnych kilka lat. W niedzielę pojade na wieś -zobacze wiosenny ogród po długiej przerwie. Trzeba odkręcić wodę, posprzątać chatkę i pospacerować po lesie.
środa, 15 września 2010
deszcz i niskie cisnienie
Nie pojechałam na wieś, załatwiłam kilka spraw, wróciłam i zafundowałam sobie słodkie spanie pod ciepłym kocem, z mruczącymi kotami obok mnie. trochę odreagowałm te prace na wsi. Padał deszcz, moi panowie od remontu pewnie zrobili sobie wolne, dzisiaj nie dzwoniłam do nich. Jutro pojadę rano na kilka godzin, jest 15 wrzesnia, do planowanego końca remontu mamy dwa tygodnie. Zdążymy.Narazie czekam na kolanko do piecyka i chociaż kilka pogodnych dni, bez deszczu. Jutro wracają klienci z Rodos, a 18 z Egiptu.Mam nadzieję, ze wrócą zadowoleni.
poniedziałek, 13 września 2010
dobry 13 dzień wrzesnia
Dobry dzień. Mam kredyt, dzisiaj podpisałam dokumenty. Konrad zdał poprawkę z matury, uczyłam go 2 tygodnie w lipcu i udało się 52 % to dobry wynik.Dzisiaj doszły dwie maturzystki i wóciłą Karola, moja zbuntowana licealistka-artystka.Dzisiaj uczyłam małą Milenkę i Adama, czyli już robi się pracowicie. Ale jutro od rana na wieś, jutro malowanie ścian i kominka, wrócę wieczorem.Było trochę problemów z Agatą w Egipcie, ale sprawa się wyjaśniła i jest już ok. Smutna wiadomość, zmarła babcia Y.Pogrzeb był w sobotę, Rodzice nie powiadomili Y i K, żeby ich nie martwić.Rozumiem ich.Starsza Pani po wypadku kilka lat wstecz nie mogła chodzić, cały czas leżała w łóżku, bardzo się męczyła. Czasami smierć jest wybawieniem. To straszne, ale pamiętam Ojca mojej koleżanki ,który bardzo chory zależny od rodziny miał dość. Najbliższych dotknęło odejście starszych Rodziców: mama Izy/88 lat/, tata Ani/86/, babcia Patrycji/82/ babcia Y./też w podobnym wieku ok.80/
czwartek, 09 września 2010
szkoła
Telefon z prywatnej szkoły chcą, zebym wzięła 30 godzin w semestrze. Dojazd zajmie mi ok 1 godziny, jutro pojadę, zobaczę jaka stawka za godzinę, wtedy zdecyduję.Praca w piątki od 14.00 do 19.00 w soboty od 9.00 do 14.00. Najlepsze godziny na prywatne lekcje. Dzwoniła pani w sprawie wynajęcia pokoju dla syna, może to lepsze niż dziewczyna. Uniwersytet medyczny, dużo nauki - pierwszy rok. Ma przyjechać zobaczyć pokój i uzgodnić warunki. Bank Ok - mam ten kredyt na remont na korzystnych warunkach. Dzwonili rodzice uczniów, jutro zaczynam pierwsze lekcje.Narazie mam 4 uczniów. W piątek pojadę na wieś, dam pieniądze stolarzowi na deski na podłogę. Okno nowe już jest, drzwi bardzo ładne, cegły ułożone i zaimpregnowane - jestem ciekawa jak wyglądają - to tylko kilka metrów pod piec i obok kominka. Kominek uszczelniony porządnie. A bałagan straszny, w sobotę i niedzielę wielkie porządki. Stolarz jutro zaczyna montować belki stropowe - podpierające, sufit z desek prawie gotowy. Panowie obiecali, ze skończą do 30 września - oby. Bo jeszcze schody, sypialnie na górze i malowanie. obiecałam mamie, że spędzimy na wsi dwa tygodnie jesienią z kotami. W ogrodzie dużo pracy, trzeba wykosić, uporządkować stos porozbiórkowy - posegregowac drewno, pociąc - będzie czym palić. Do pieca zamówione nowe rury i kolanka. Za kilka dni powinny dotrzeć.Chciałabym, żeby już wszystko było zrobione i uporządkowane. Tam będą mieszkać najważniejsi goście weselni.Musi być ładnie.
środa, 08 września 2010
malowanie
Byłam dzisiaj w galerii, oglądałam piękne obrazy. Może jesienią późną wyciągnę sztalugę, kupię farby i będę malować. Może...
wrzesień mieszany nastrojami
7 dzień września, to już 5 lat jak notuję codziennośc w sieci. Coraz rzadziej, bez tego zapału ,kóry mi towarzyszył napoczątku. Tyle się zmieniło, tyle zadziało.1820 dni.43689 godzin za mną od tamtego wrzesnia. Teraz co się u mnie dzieje? 1. K i Y slub i wesele 23 października, narazie mieszkają w slicznym , małym M-2 o pw. 35 mkw, eleganckim i zmyslnym, z alkową wydzieloną z luksferów,otwartą kuchnią- w kolorach ładnych i ciepłych.oboje pracują on-line dla swoich zagranicznych pracodawców: Y dla Belga Dawida, K dla francuskiej Karin/ nie jest zbyt zadowolona/. Ja jestem zadowolona i dumna z obojga.Są ciepli , otwrci, pracowici bardzo OK. 2. Pi A w Krakowie pracowici, zapracowani, przepracowani. Ambitni, wlacżacy, dążacy, zmęczeni.Dom elegancki, duży. OK 3.Mama ma się dobrze, jak na swoje lata -super.Oby jak najdłużej. 4.Przyjaciele i znajomi- gdzieś daleko, brak czasu, pewien dystans, brak czasu. Nie Ok. Musze nad tym popracować w tym roku. Za mało radości odczuwam. Brak relaksu i dobrych rozmów. 5.Praca, jest, niby Ok ale coś trzeba zmienić, nad czymś popracować. Może ten wieloletni rytm mnie zmęczył?Hiperaktywność. Wymaga zmiany, jakiejś reformy.Popracuję nad tym. 6. Aktualność; remont chatki duży.Bo i ściany i okno i schody i sypailnie na górze i stroy i drzwi i malowanie.I będzie wielkie porzadkowanie _ cel 23 października tam bęa mieszkać przez kilka dni rodzice Y i Jego siostra z mężem - musi być ładnie.A przy okazji zrobi się ładniej dla nas wszystkich. 7. Kredyt, a więc generowanie kosztów: wynajęcie dwóch pokojów studentkom. Ja tam sobie w biurze-gabinecie, a po pracy do mamy lub na wieś. Wytrzymam. A kredyt bezpiecznie spłacę. 8.Ślub i wesele: ma bć ok 90 osób, w tym około 20 z zagranicylogistycznie duże przedsięwzięcie: hotele itp.Poradzimy sobie. Sala zamówiona i zaliczka dana, znajomy muzyk zamówiony, suknia się szyje, buty dla K kupione itp 9. Koty: Dusia i Kasper czują się dobrze.Moje odgromniki zmęczenia, wieczorem grzecznie śpią obok mnie i to ich mruczenie pomaga. 10. Plany i cele: znaleźć 15 maturzystów do edukowania, może jakieś godziny w szkole, sprzedać ok 20 ofert wyjazdów .
czwartek, 02 września 2010
początek kolejnego roku szkolnego
Właściwie przegapiłam, właściwie mnie nie dotyczy- chyba - narazie. Czekam na wylot samolotu z Katowic do 4.05. Moi klienci lecą na Rodos, poczekam do ich odprawy i odeśpię rano to nocne czuwanie. Wakacje , czy je miałam? Chorwacja- Vodice całkiem niezła impreza, ładne apartamentowce, dużo wiszących kiści winogrona, figi zrywane z drzewa, jednak zimna woda, kamieniste plaże, przegadane wieczory. Ok. Moja ocena 4-. Za rok Prowansja - koniecznie Stare Grimmoud i ta lawenda tam pachnąca. Tam pojadę. Moi klienci teraz w Turcji, kolejni w Grecji i w Egipcie. Może Sevilla będzie inna - ciekawsza, mniej banalna, chłodniejsza w tym listopadzie. Poczekam do listopada. Kolejny remont. Trwa. Od remontu do remontu. Planowany koniec za trzy tygodnie. Musi być gotowe przed 23 października, bo ważni goście przyjadą, to dla nich - a i przy okazji dla nas.Ok. Po raz pierwszy od dawna nie myślę o uczeniu od 1 września. Siedzę w systemach rezerwacyjnych i szukam ofert dla klientów. Pewnie uczenie zacznie się od 1 października. I wtedy wyjdę z turystyki na kolejne miesiące. Cykliczność zajęć i przestawienie nastawień do.. bez oddechu i przerw. Ale jakoś leci i jest całkiem nieźle. Dalie kwitną. Trawnik trzeba wykosić/ale pada, więc poczeka/ Książkę mądrą przeczytać - warto. Iść do kina lub wyjść z kręgu pracy gdziekolwiek. Pomyślę o tym.
niedziela, 04 lipca 2010
lipiec
Dość męcząca podróż do Krakowa, gorąco -pociąg to 4 godziny jazdy i te niepotrzebne napięcia na miejscu. Mogłam przewidzieć i nie jechać, byłby spokojny dzień na wsi wśród kwiatów. Nie buduje się więzi na siłę i wbrew intuicji. Nie z każdym nam po drodze.Rozczarowanie. Spodziewane. Wrogość i niechęć. Obcość i brak zrozumienia. Chęć powrotu do spokojnego bycia tutaj.Zobaczymy jak to się potoczy, w jakim kierunku pójdzie.
wtorek, 06 kwietnia 2010
Wielkanoc 2010
Najserdeczniejsze Życzenia z okazji Wielkiej Nocy. Dopiero dzisiaj przed rozpoczęciem zajęć zaglądam do blogu. Brakuje czasu wolnego: praca i opieka nad mamą. Dzieci już poza domem, jedno w Sofii, drugie w Krakowie, mają swoje sprawy i swoje życie daleko od nas. Brakuje codziennych kontaktów. Ot takie jest zycie. Kwiecień do matur bardzo pracowity, od maja trochę się zluźni, wtedy zajdę czas na ogród i zajęcie się chatką. Ta zima była zbyt mroźna, żeby tam jeździć.W maju zawiozę tam Mamę i koty, a ja będę dojeżdżała po pracy. Byłoby dobrze- rowerem, kondycja potrzebna lepsza niż teraz będzie. Turystyka: w kwietniu akcja promocyjna Lato 2010: w planach obóz w Chorwacji połączony z wczasami i być może dwie grupy jedna Polska, druga Bułgaria. Czakam na zgłoszenie. Indywidualnie na wczasy zagraniczne trochę już sprzedałam i od czerwca powinno ruszyć.
poniedziałek, 22 lutego 2010
moje kolejne urodziny
Moje kolejne urodziny w roku 2010. Początek roku 2010 obfitujący w wydarzenia. Syn z synową w tym tygodniu wyprowadzają się do nowego domu pod Krakowem - wielkie przedsięwzięcie. Nowa praca , nowi ludzie, nowe doświadczenia. Panna A wyprowadza się na początku marca, będzie spokojniej i swobodniej.Mieszkała u mnie od stycznia ubieglego roku w pokoju mojej córki.Dobrze, ze się wyprowadza, ostatnio zgrzytało i zawsze obcy człowiek w domu to znaczny dyskomfort i brak swobody. Matematyka jak zawsze każdego dnia lekcje. Ale w tej sferze życia spora satysfakcja. Wiosną córak z narzeczonym planują przyjazd do Polski. To dobrze, będzie bliżej rodziny.
|
|
|
<
|
Maj 2012 |
>
|
|
| Pn |
Wt |
Śr |
Cz |
Pt |
So |
N |
|
|
1
|
2
|
3
|
4
|
5
|
6
|
|
7
|
8
|
9
|
10
|
11
|
12
|
13
|
|
14
|
15
|
16
|
17
|
18
|
19
|
20
|
|
21
|
22
|
23
|
24
|
25
|
26
|
27
|
|
28
|
29
|
30
|
31
|
|
|
|
Zakładki:
BLOGI
Czytanie
Malowanie
MATEMATYKA
|